Żywisław - zwykły człowiek, zwykłe życie

Temat: ABORCJI ZAWSZE TAK!!!
Cytat: Jeżeli ciąża jest niezaplanowana, ale nie jest skutkiem np. gwałtu, dziecko powinno zostać urodzone.

Nie ty mi będzies mowil co powinnam a co nie. Sam sobie uródź jak masz czym. Nie jest wazne co czuje jakis organ czy narośl w ciele kobiety,, ale co czuje kobieta w niechcianej ciazy. to jej cialo jest uszkadzane przez ciaze, to jej zycie sie komplikuje, i tylko ona moze decydowac czy chce czy nei chcce rodzic.

I to ile plod ma nozek i jaki uklad nerwowy nie am tu nic do rzeczy. Poki sie nieurodzil, poki jest polaczony z moim ciałem i je obżera z substancji odzywczych, to decyzja o jego losie nalezy do mnie.

A ludzie, ktorym wydaje sie ze moga decydowac o mojej macicy, i dla ktorych wazniejsze jest co plodowi wyroslo a co nie, od tego co czuje kobieta w ciazy- tacy ludzie sa dla mnie odrażający. i tacy pozniej gadaja o miłosci! Z calego twojego postu wynika przedmiotowe traktowanie kobiety, ktora o ile nie zostala z gwalcona, musi urodzic bo tak wynika z twojej moralnosci! Jak smiesz mowic komus, co moze a co nie moze zrobic ze swoja wlasna macica i swoim wlasnym plodem!

A prawo ktore zmusza do rodzenia, jest prawem sankcjonujacym gwałt, i zostanie zmienione, prędzej czy poniej ale zostanie- poki co nawet portugalia nas wyprzedza jesli chodzi o dbanie o prawa kobiet, no ale coz. ja mam pieniadze zeby usunac pasozyta, szkoda ze jest tyle kobiet ktorych na to nie stac- a tym bardzij na wychowanie dziecka! a zmusza sie je do rodzenia. Kazda niechciana ciaza do ktorej donoszenia sie zmusza jest 9 miesiecznym gwałtem Gwaltem ktory popierają, katole i płodoluby.
Źródło: vegie.pl/viewtopic.php?t=240



Temat: Prezenty, prezenty
z prezentów jeszcze sprawdzonych dla dziecka , które uczy sie chodzić mogę polecić chodzić pchacz moim zdaniem najlepszy jest w smyku kosztuje ok 100zł , kupilismy go córci w zeszłym roku poprostu super, córka od razu polubiała stać bo to jest w formie stoliczka na kółkach i szybciutko podłapała że może chodzić trzymając sie tego, nauczyła się chodzić zaraz po ukończeniu 10 miesiąca, pachacz ten nadaje sie również dla dziecka 6 miesięcznego gdzyż można zdemontować dwie nóżki i służy jako świetna zabawka , super naprawdę polecam
Źródło: bangla.pl/forum/showthread.php?t=252


Temat: jak wcześnie pozwalać dziecku na chodzenie?
jak wcześnie pozwalać dziecku na chodzenie?
  Dzień dobry,
Moja prawie 8-miesięczna córcia od ponad 2 miesięcy samodzielnie siedzi bez podparcia, a teraz zabiera się za chodzenie. I stąd moje pytanie - czy już jej na to pozwalać? Czy to nie za wcześnie? W łóżeczku z siedzenia migiem staje, ale raczej nie jest to dobry sposób wstawania (jak wyczytałam w innych postach - z rączek a nie z nóżek). Jak jest na podłodze to pełza, raczkowanie jeszcze jej nie wychodzi, ale czasami próbuje podnieść pupę do góry, a jak znajdzie się w pobliżu fotela czy naszych nóg to od razu próbuje się wdrapywać do pozycji stojącej i potrafi tak stać (podobnie jak w łóżeczku) nawet kilkanaście minut. A gdy mąż ją tak trzymał za rączki to zaczęła stawiać nóżki do przodu i chodzić. Stąd moje pytanie o to czy jej na to już pozwalać, a jeżeli nie, to kiedy jest właściwy czas? Dodam, że jest szczuplutka, więc pewnie takie ćwiczenia jej idą łatwiej niż cięższym dzieciom.
Pozdrawiam
Źródło: parenting.pl/showthread.php?t=8006


Temat: wygodnie w foteliku?
Cytat:
Napisał rena12 Nasza Oleńka ma prawie 4 miesiące. mamy tez samochód i fotelik dla maluszków. Problem w tym, że jej tam chyba niekoniecznie wygodnie. kiedyś po dłuższej podróży jak ją wyjęłam strasznie się rozpłakała, tak jakby ją cos bolało albo scierpło. W domu jak ją włoże w fotelik poleży chwilę, ale widać, że jej tam niewygodnie. Jakie wy macie doświadczenia?
Wiem, że przede wszystkim bezpieczeństwo.
pozdrawiam
Wygoda pewnie zależy od dopasowania dziecka do modelu fotelika ;) lub odwrotnie, jeżeli kogoś stać na takie wymiany :Fiu fiu:
Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo. I skóra mi cierpnie gdy słyszę, że ktoś tam przesadza 9 miesięcznego malucha do fotelika montowanego przodem (a już młodsze dziecko to dla mnie nie do pomyślenia), bo dziecku jest niewygodnie :Boje się:. Mój ponad 9 miesięczniak jeździ w kołysce i pewnie przesiądziemy się jak skończy rok. Dodam, że gościowi ma prawo być średnio komfortowo bo wzrostem jest trochę poza siatką (no tak ze 110 centyl). Zwracamy uwagę, żeby siedział tak, żeby Mu nie wystawał główka... natomiast nóżkami dotyka do siedzenia.
W aucie często sobie powyje, ale wydaje mi się, że to raczej wina tego, że jest unieruchomiony, niż tego, że jest Mu jakoś strasznie niewygodnie ;)
Natomiast nigdy nie sadzamy Go w tym w domu - mamy bujaczek. Ale nie oszukujmy się, ani jedno ani drugie nie wskazane do spędzania czasu w domu :)
Źródło: forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=182239


Temat: Inni, ale tacy sami ...
Witam wszystkich.

Chcę podziękować Martinie za wątek
Gdyby nie Ona to bym tu nie trafiła.


Czytam i widzę ile wspólnego ma mój syn z synem żelki i BKT.
Misiek urodził się jako 8 miesięczny wcześniak... Wyglądał ślicznie.... Ale...
Miewał odruchy moro w sytuacjach bezstresowych, ale zamiast one zanikać to się nasilały... okazało się że miał już napady gromadne - padaczkowe jak trafiłam do lekarza i szpitala, który nie dał sobie rady z nimi i wypisał nas, po to aby znaleźć się w klinice... jak się okazało po raz pierwszy na 3 miesiące...
Diagnoza.. wirus cytomegalii, który zaatakował mózg, padaczka lekooporna....
NFZ-tu nie stać na szalenie drogie leki dla młodego... Mąż cudem sprowadza ze Szwecji... Potem leczenie, chemia, kroplówka kroplówkę poganiała 24/ha.
Był już wszędzie wkłuty, wkłuwał mu się już anestezjolog.... Nóżki ręce, głowa... jak już nie było zupełnie gdzie i po ponad godzinnej męce w poszukiwanie żyły chcieli mu zrobić centralne wejście. Upłakana nie zgodziłam się... Niech dają leki w tabletkach i wlewki...

Mieliśmy się w nim nie rozkochiwać bo może zejść.
Ja tego w ogóle nie przyjmowałam do wiadomości.
Rodzina bała się nawet przyjeżdżać do szpitala. Nie mogli patrzyć jak maluszek dostaje napad za napadem...
Prawie każde święta w klinice...
Pakowanie się do szpitala zajmowało mi 15-20 minut i to niejednokrotnie na kilka miesięcy...
Potem rehabilitacja....
Trzeba było chłopaka postawić na nogi...
Owszem zaczął chodzić jak miał niespełna 2 latka.
Potem nie mówił, i znowu walka... Nawet kupiłam dla niego pas do dogoterapii, żeby miał swojego ... Zaczął mówić jak miał 4,5 roczku, a i to potrzebował tłumacza ze światem zewnętrznym...
Zaczął chodzić do przedszkola integracyjnego.... 3 przedszkola w ogóle odmówiły nam przyjęcia dziecka z padaczką :evil: W kolejnym przedszkolu mówię do męża że jak go nie przyjmą, to już w następnym przedszkolu się nie przyznam, że ma padaczkę. Miał chodzić do przedszkola tylko wtedy gdy był bez napadów, jak miał napady lądowaliśmy zaraz w klinice...

Później okazało się że nie zapamiętuje...
Że trawa jest zielona, niebo niebieskie i słońce żółte to uczyliśmy go ponad 3 lata.

Miewał kłopoty z rówieśnikami... często miewał wybuchy złości nie wiadomo dla czego, tak znienacka...
Poszedł do szkoły.... Specjalnej... już wiedzieliśmy, że w zwykłej szkole nie da sobie rady....
Pierwsza klasa, nauczył się trzymać ołówek i coś tam pisać jakieś szlaczki, albo pisać po śladzie... ale nie czytał, i zapominał wszystko.

Wyglądał jak inne dzieci, ale zachowanie różniło się znacznie wraz z wiekiem.
Nie ma kolegów. Wszyscy się z niego wyśmiewali.

W atakach złości gryzł się niemożliwie, lub uderzał głową w ścianę...

Bieganie po lekarzach, specjalistach, szukanie pomocy....
Z czasem ataki padaczkowe ustały na dłużej i dłużej, ale wracały... Do dziś jest na garści leków. gdziekolwiek chce wyjechać to zabiera w pierwszej kolejności lekarstwa i piżamkę.
Do swojej obsługi potrzebuje dwie osoby, żeby wyjść z domu do szkoły....

Jak zaczęłam drążyć co mojemu dziecku jest, to okazało się że ma Zespół Aspergera. Trwało to kilka lat, zanim dostałam diagnozę na piśmie.
Jeszce wczoraj w Castoramie kładł mi się na środku i wył niemiłosiernie bo chce coś tam... Aż nie wypada jak na bardzo ładnie wyglądającego 11 letniego chłopca.
Jak ktoś nie wie że jest chory, ma problemy z zachowanie, myśleniem przyczynowo skutkowym itd. to mówi jakie niewychowane dziecko...
Już nieraz najadłam się wstydu :oops:

A teraz chłopak i potrafi jeździć na nartach,rowerze, rolkach, pływa, łowi ryby, chociaż nie ma cierpliwości, wszystko porozrywa, i złości się, ale lubi, pływa też na żaglówce, i jest w ogóle uzdolniony sportowo... wszystko chce robić.
Ale szkoła jest beeee... Nie potrafi zapamiętywać... , wszystko zapomina, czego wcześniej się nauczył....
Jest bardzo uczuciowy, pamięta, że ma brata, opiekuje się kolegami i koleżankami np. na wózku. Nie boi się osób niepełnosprawnych.

I gdyby nie rehabilitacja od pierwszych jego miesięcy i nie postawienie go na nogi to może dzisiaj już by go nie było.
Jeżdżę z nim po Polsce żeby było dobrze, żeby dawał sobie w społeczeństwie rade, bo kiedyś mnie zabraknie.

Wszystkiego dobrego dziewczyny. Życzę cierpliwości i wytrwałości, bo wiem jak to jest trudno.

Pozdrawiam Arnika
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=98236