Żywisław - zwykły człowiek, zwykłe życie

Temat: Szukaj mnie dafne
 "Kano"  napisał w wiadomości


       Szukaj mnie dafne

Niech ujrzy dafne w mądrych oczach
Człowieczy los który pisał świat
Może odszuka w głębi nocy
Nasze tęsknoty ból i żal

Człowiek jest księgą niczym więcej
Dlatego woła wprost do ciebie
Spróbuj przeczytać jego litery
I złóż z nich zdania tak namiętne

Żeby już nie mógł nigdy umrzeć
Żeby na zawsze mógł być wierny
Tobie i twojej długiej nocy
W której zaplątał swoje serce

Bo jest w tym wszystkim taki stan
Gdzie ginie dojmujący brak
Wystarczy tylko gdy zaklęcie
Wypuści dafne ze swych warg

18 maja 2003, 03:31


Przejmujący i piękny wiersz. Dafne - uciekająca przed Apollo, zamieniona w
drzewo wawrzynu, by uniknąć uczucia. W tym kontekście dwa ostatnie wersy są
cudowne. Całość - na wielokrotne czytanie, nieco klasyki, nieco metafozyki,
nieco smutku - mieszanka wprost dla mnie.
Dzięki, Kano, Tyś jest romantyk, jak nic.

Pozdrawiam
Krystyna


Źródło: topranking.pl/1512/szukaj,mnie,dafne.php


Temat: Może tak sobie pogadamy inaczej? :)))
Może tak sobie pogadamy inaczej? :)))
Jak trudno prozą, to spróbujmy wierszem! (wiersz lub tekst piosenki)
Piszemy od : ; do: i... rymowanka:)(na upartego tak też się idzie pożreć a
przynajmniej kulturalniej nooo chyba, że ktoś jakimś Liroyem rzuci)
To już:)))
Od : Elodii
Do : Qczi

Człowieczy los nie jest bajką, ani snem.
Człowieczy los jest zwyczajnym, szarym dniem.
Człowieczy los niesie trudy, żal i łzy.
Pomimo to można los zmienić w dobry, lub zły.

Uśmiechaj się, do każdej chwili uśmiechaj,
na dzień szczęśliwy nie czekaj,
bo kresu nadejdzie czas, nim uśmiechniesz się
chociaż raz.

Uśmiech odsłoni przed tobą
siedem codziennych cudów świata.
Tęczowym mostem zapłonie nad dniem, co ulata.
Marzeniom skrzydeł doda, wspomnieniom urody.
Pomoże strudzonemu pokonać przeszkody...

Uśmiechaj się, do każdej chwili uśmiechaj,
na dzień szczęśliwy nie czekaj,
bo kresu nadejdzie czas, nim uśmiechniesz się
chociaż raz.
Uśmiechaj się, uśmiechaj się!




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,54,10004646,10004646,Moze_tak_sobie_pogadamy_inaczej_.html


Temat: aż żal że drogi nasze - równoległe


A tu się pozwolę sobie nie zgodzić... Przypomnij sobie: Tristan wiezie
Izoldę do króla Marka, przyszłego męża, nie mając żadnych złych zamiarów


[...]. Ich losy już nie należą do nich i toczyć się będą po linii wytyczonej


przez działanie eliksiru. I zwróć uwagę, że walczą dalej o swój honor -
tak
długo, jak się da. Ale się nie da. A los człowieczy właśnie polega na tym,
by walczyć tak długo jak się da. Z tym cholernym eliksirem (czyli tym, co
w
nas płynie czarną rzeką).


Niczego nowego nie odkryjemy, wrócimy tylko do truizmu mówiącego o różnicy
między rzeczywistością i fikcją. W nieco szerszym wymiarze, to jest spór
pomiędzy determinizmem a wolna wolą ; )
Chodzi mi tylko o to, że potencjał tkwi w nas, a nie przychodzi z zewnątrz.
Rekwizyt jest tylko zapalnikiem.


| Magda. To przecież oszukiwanie się niewyszukane. Jak natrętnie
atrakcyjne
| jest dla nas marzenie...
Co jest oszukiwaniem - że już nic nie można? A nie można... Czy że się
spotkamy w nieskończoności? Bo to drugie - wiadomo, że mrzonka.


To drugie.


Ale bez
nadziei byłoby po nas.


W zasadzie masz rację : )


|  I o tym wiersz jak wyżej. Pozdrawiam! :-)
| Wydaje mi się, że dobrze go odczytałem, dlatego nożyce się odezwały.
| I ja pozdrawiam, usiłując odrzucić proste rozwiązania.
Jest mi miło, że jesteś moimi Nożycami... Rozwiązania są cholernie,
boleśnie
proste, im prostsze rozwiązanie, tym lepsze. Ale spróbuj tylko wprowadzić
je
w życie!


Próbuję.

w.


Źródło: topranking.pl/1509/az,zal,ze,drogi,nasze,rownolegle.php


Temat: córka smoka


córka smoka

więźbą korzeni opętana
śpi kociooka córka smoka
rozchodnik złoci jej powieki
bluszcz obejmuje chłodno z rana

leże swe mości miękkim liściem
przytula korzeń do policzka
gdy mgła wieczorna tanecznica
snuje marzenia powłóczyście

"znajdzie pokocha oswobodzi
w kołysce ramion w świat uniesie
wyjedna duszę u aniołów
aż westchnie stary żmij dobrodziej"

przekór marzeniom smoczej córy
człapał rozstajem dziad borowy
wiatrołom obszedł od zapiecka
i spojrzał na panienkę z góry

"słuchaj no śliska leszy rzecze
snów swych materię opamiętaj
ja ci ten świerczek rozczłowieczę
drużbą wam widłak skrzyp i mieta

po czarta śnisz w spróchniałym zwidzie
beznadziejności los człowieczy
oddajesz wiano ciotce biedzie
co w starym gnacie cicho skrzeczy"

"o wybacz proszę mą przekorę
cny mateczników gospodzinie
ty widzisz t y l k o smoczą córę
a jam dziewczyną jest j e d y n i e

tu w tej wilgoci przytulisku
gdzie tylko próchno iskrę nieci
wyśniłam w nagłym snów przebłysku
skrzydlate chociaż chłopskie dzieci"

i jeszcze coś mówiła cicho
o domu z bali i kolebce
on już nie słuchał jak to licho
wszelką śmiertelność ważąc lekce

płaszcz jego wiatrem przetykany
z lasem po świt rozluźniał związek
gubił po drodze nieuważnie
to liść to świst to garść gałązek

TCN


Wrażenia z dalszej lektury Nowackiej? Tytuł wiersza sugeruje, że będzie do
końca o smoczej córce, tymczasem finał jest zwrotem w stronę leszego;
pozostawiasz biedne dziewczę samej sobie. Jak tak można? ; )
O ile dobrze policzyłem, jakieś 4 razy 'sen' w różnych formach i raz
marzenie (tożsame prawdopodobnie). Jeżeli siedzisz w demonologii, to wiesz
zapewne, że smok i żmij to nie to samo stworzenie, ale przez wzgląd na
chrześcijańskie wariacje na temat, mogę wybaczyć : ) Smok buja w obłokach
(jest w tym jakieś podobieństwo do chińskich kuzynów), jest groźną i
nieobliczalną bestią pojawiającą się podczas burzy; żmij, to stwór świata
podziemnego - podobne wężowi bydlę, strzegące skarbów. Córki tego drugiego,
nie wiedzieć czemu znajdywane w korzeniach powalonych drzew, wybierały sobie
kawalerów z ludu : ) I tego drugiego, jak sądzę, miałeś na myśli?
Brakuje konsekwencji w układzie rymów, ale niech tam. W końcu być nie musi.

w.


Źródło: topranking.pl/1513/corka,smoka.php


Temat: aż żal że drogi nasze - równoległe

| Miłosny napar to tylko rekwizyt, Magdo. Literatura rządząca się
własnymi
| prawami nie mogła pokalać honoru rycerza i damy bez sięgnięcia do
szafy
z
| magicznymi napojami.

| Onże napar to symbol w swoim czysto literaturoznawczym znaczeniu,
oznacza
| to, czego człowiek okiełznać w sobie nie jest w stanie...

Nie, Madziu, on jest usprawiedliwieniem, oszukańczą motywacją, piaskiem w
oczy publice, by mogła spokojnie rozpływać się w smakowaniu romantycznej
historii. To co dusimy w sobie ma zupełnie inne oblicze. Eliksir jest
tylko
pretekstem do jego wydobycia /vide Mr. Jeckyl i pan Hyde; Czarnoksiężnik z
Archipelagu, czy Rebis-kamień filozofów Junga/


A tu się pozwolę sobie nie zgodzić... Przypomnij sobie: Tristan wiezie
Izoldę do króla Marka, przyszłego męża, nie mając żadnych złych zamiarów. Na
pokładzie łodzi znajduje się "podrasowane" wino, które matka Izoldy
zawierzyła jej służce, która miała z kolei podsunąć napój swojej pani w noc
poślubną - a więc napój miał zupełnie utylitarne przeznaczenie, nie związane
z Tristanem. Niestety - w chwili nieuwagi Tristan i Izolda wypijają (w swoim
mniemaniu zwyczajne) wino i - rodzi się tragedia w greckim znaczeniu tego
słowa. Ich losy już nie należą do nich i toczyć się będą po linii wytyczonej
przez działanie eliksiru. I zwróć uwagę, że walczą dalej o swój honor - tak
długo, jak się da. Ale się nie da. A los człowieczy właśnie polega na tym,
by walczyć tak długo jak się da. Z tym cholernym eliksirem (czyli tym, co w
nas płynie czarną rzeką).


| Zamiast eliksiru człowiek dziś ma:
[...]
| - i masę innych bardziej lub mniej udanych artykułów zastępczych.
| Czymś trzeba się tłumaczyć przed samym sobą.

| Jeśli szuka się łatwego wyjścia, i owszem. Więc może lepiej powiedzieć
| sobie: wybór został dokonany wcześniej, nie mam teraz ruchu. Może
spotkamy
| się w nieskończoności.

Magda. To przecież oszukiwanie się niewyszukane. Jak natrętnie atrakcyjne
jest dla nas marzenie...


Co jest oszukiwaniem - że już nic nie można? A nie można... Czy że się
spotkamy w nieskończoności? Bo to drugie - wiadomo, że mrzonka. Ale bez
nadziei byłoby po nas.


 I o tym wiersz jak wyżej. Pozdrawiam! :-)

Wydaje mi się, że dobrze go odczytałem, dlatego nożyce się odezwały.

I ja pozdrawiam, usiłując odrzucić proste rozwiązania.


Jest mi miło, że jesteś moimi Nożycami... Rozwiązania są cholernie, boleśnie
proste, im prostsze rozwiązanie, tym lepsze. Ale spróbuj tylko wprowadzić je
w życie!
Magdalena


Źródło: topranking.pl/1509/az,zal,ze,drogi,nasze,rownolegle.php


Temat: #Analiza wiersza na przykładzie.
 Rozdział pierwszy.
Funkcja wiersza.

 Na przestrzeni dziejów różne były definicje i różne zapatrywania na istotę
poezji. Tak pozostało do dnia dzisiejszego. Warto jednak pamiętać, że
pierwotnie "mowa wiązana" była niczym innym jak sztuczką mnemotechniczną
pozwalającą zachować ciągłość kultury i tradycji w cywilizacjach, które nie
odkryły jeszcze dobrodziejstw pisma. Stąd skłonność do rymów, rytmów i
związków frazeologicznych. Umiejętne żonglowanie tymi narzędziami przez
niektórych uznawane jest za (cytat) "artyzm" (koniec cytatu), choć w
rzeczywistosci jest marną sztuczką dowodzącą jedynie biegłości i znajomości
konwencji bez zrozumienia jej głębszego sensu i funkcji, jakim pierwotnie
służyła.
 Czas uświadomić sobie, że samą istotą, nie bójmy się tego słowa - jądrem
poezji jest przekazywanie maksymalnego bagażu doświadczeń i informacji przy
minimum środków wyrazu. W gruncie -nie bójmy sie ponownie tego słowa -
rzeczy wiersz jest niczym innym jak normalną formą komunikacji
międzyludzkiej skoncentrowaną do granic niemożliwości.
 Analizowany dwuwiersz jest znakomitym przykładem takiego zastosowania mowy.
W kilku zaledwie słowach przedstawia przenikliwą analizę kondycji ludzkiej.
W istocie jest on traktatem filozoficznym budującym własny system wartości i
odniesień, jest całym swiatem zaklętym w dwóch wersach.

 Rozdział drugi.
Nawiązania do tradycji ludowej.

 Pierwotne ludy rolnicze a nawet wcześniejsze obfitowały w różnego rodzaju
przysłowia i porzekadła. Nie na darmo mawia się "przysłowia mądrością
narodów". Jest to zbiór wydawałoby się prostych sloganów, które niosą ze
sobą wiele treści.Szczególnie interesujący jest nurt porzekadeł
animistycznych. Nie zapominajmy, że przysłowia swoje korzenie wywodzą z
czasów, gdy ludzie i natura stanowiły nierozerwalną całość. Przenikliwa
znajomość zwyczajów i ukrytych cech niektórych roślin i zwierząt  pozwoliła
użyć tych archetypów do dość rozbudowanej personifikacji. Kod ten nie jest
już dla nas- współczesnych tak oczywisty. Odrzuciliśmy bagaż doświadczeń
wspólny i oczywisty dla naszych przodków. Dlatego teraz, chcąc odczytać
prawidłowo przekaz zawarty w analizowanym utworze trzeba na nowo uswiadomić
sobie wszystkie cechy immanentne zwierzęcia będące jego bohaterem.

 Rozdział trzeci.
Los człowieczy.

 Główną tezą zawartą w cytowanym utworze jest konieczność uświadomienia
sobie własnych ograniczeń. Sam wiersz tchnie wszechogarniającą niemożnością.
Przy czym jest to niemożność dwojakiego rodzaju - zarówno czynna jak i
bierna. Poeta zdaje się z przenikliwą mądrością wzruszać ramionami nad
losem, który został nam przypisany. Jest to oczywiste. I to jest także cechą
porzekadeł. Zdają sie mówić oczywistości. Ale błędem jest niedocenie ich.
 Zdaje się, że wszystko w rzeczywistosci dwuwiersza zdaje się rozpływac,
ześlizgiwać i wymykać z rąk. I Nic nie można na to poradzić. Cała mądrość
jest taka : pogódź się.

Tak, tak.... Ech....

 A niedługo Poniedziałek.
Korzystając z okazji ostrzegam i pozdrawiam.
abner.


Źródło: topranking.pl/1515/analiza,wiersza,na,przykladzie.php


Temat: Wizerunek śmierci????
„Żywot człowieka poczciwego” – Mikołaj Rej uczy trudnej sztuki godzenia się z
losem – śmierć uważa za przeznaczenie człowieka, element odwiecznego boskiego
porządku. Człowiek, który zadbał o swoje ziemskie sprawy nie powinien obawiać
się kresu życia.

„Światowa rozkosz”- H. Morsztyn podkreśla przemijalność ludzkiego bogactwa i
kruchość ciała, które gnije po śmierci nawiązując do motywów średniowiecznych
vanitas i do motywu rozkładu zwłok.

„Marność” - tematem wiersza Daniela Naborowskiego jest przemijanie, nietrwałość
ludzkiego bytowania na ziemi, całej natury. Ziemskie problemy radości i kłopoty
okazują się tylko ulotną chwilą, niczym wobec śmierci i wieczności. Naborowski
uważa, że żyjąc zgodnie z boskimi przykazaniami, uczciwie i godnie, moralnie nie
musimy obawiać się śmierci, wiecznej kary, potępienia. Niepewność istnienia,
śmierć stanie się tylko fraszką dla tego, kto wybierze drogę cnoty.

„Sonet I. O krótkości i niepewności na świecie żywota człowieczego” – M.
Sęp-Szarzyński w porównaniu do poetów renesansu nie wierzy w możliwości
człowieka. Nie przeraża go sama wizja śmierci, ile lęka się odejścia w grzechu i
co za tym idzie, wiecznego potępienia.

„Padlina” – Ch. Baudelaire przedstawia naturalistyczną śmierć opisując
rozkładający się w słońcu trup młodej dziewczyny. Poeta rozważa o
niedoskonałości ludzkiego ciała. Wspomina również, że niezależnie od urody
wszystkich czeka taki sam los.

„O, przyjdź!” – S. Korab- Brzozowski – autor zwraca się do śmierci z prośbą o
skrócenie jego ziemskich męczarni. Śmierć wyobraża sobie, jako senną marę,
piękną i dobrą, przynoszącą człowiekowi ukojenie. Błagalna prośba – O, przyjdź!
skierowana do niej jest wyrazem tęsknoty za spokojem.

„Urszula Kochanowska” – wiersz Leśmiana to polemika z „Trenami” Jana
Kochanowskiego. W Trenie XIX Urszulka ukazuje się ojcu po śmierci zapewniając,
że w niebie jest szczęśliwsza niż na ziemi. Leśmian nie zgadza się z tym,
podkreślając, że nie sposób wyzbyć się uczuć ziemskich, takich jak miłość do
rodziców. W twórczości Leśmiana śmierć nigdy nie stanowi końca istnienia
człowieka. Jest przemianą w „coś innego” lub, jak w przypadku Urszuli, pójściem
do nieba. Zawsze jednak, według autora „Łąki” pozostaje żal i tęsknota za
utraconą ziemską egzystencją.

„Proces” – F. Kafka opisując śmierć Józefa K. zapowiada śmierć milionów ludzi w
latach totalitaryzmu. Wyprowadzony z domu przez dwóch tajemniczych mężczyzn,
zasztyletowany umiera za miastem. Jego ostatnie słowa – Jak pies – dotyczą
właśnie rodzaju umierania. Mówią one o nieludzkim wymiarze tego ostatniego aktu
w życiu człowieka, o ostatecznym odebraniu mu godności.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,417,38891338,38891338,Wizerunek_smierci_.html